Zabieg skrzywionej przegrody nosowej - część I - przed zabiegiem | Ochoroba.pl
23.04.2019 Dziś imieniny Ilony, Jerzego, Wojciecha

Wiedza użytkowników: zabiegi

Zabieg skrzywionej przegrody nosowej - część I - przed zabiegiem

avatar
Autor:
Wiek:
37 lat
Miasto:
Płeć:
mężczyzna
Jestem:
nie związana/y ze służbą zdrowia
image

W 2006 roku przeszedłem w szpitalu na Szaserów w Warszawie zabieg na skrzywioną przegrodę nosową. Od razu zaznaczam, że nie wiem co dokładnie mi usuwali i nie umiem opisać szczegółów technicznych takiej operacji.

To jest relacja z punktu widzenia laika, który doświadczył tego typu zabiegu. Może się komuś do czegoś przyda.

Z tego co dowiedziałem się przed operacją, skrzywiona przegroda nosowa, o ile pozwala normalnie oddychać przez nos i nie powoduje innych dolegliwości, nie jest żadnym problemem i można sobie z nią żyć. U mnie laryngolog stwierdził jednak dość duże skrzywienie, co potwierdzałoby moją wcześniejszą niechęć do oddychania przez nos (tzn nie oddychałem przez nos cały czas). Skrzywienie nie nastąpiło w wyniku żadnego urazu - po prostu była to wada wrodzona (mój ojciec też miał taki zabieg).

Jak wiadomo, oddychanie przez nos jest dużo zdrowsze, ponieważ włosy w nosie filtrują powietrze. Fakt faktem, że zapisałem się na zabieg (niezbyt chętnie) by problem z nosem się nie pogłębiał. A problem był. Oprócz problemów z oddychaniem przez nos, częstym katarem, zatykaniem się nosa, zawsze zauważałem u siebie problemy z kondycją. Choć byłem zdrowy, nie mogłem biegać tyle co moi rówieśnicy. Zawsze dość szybko się męczyłem. Dziś już wiem, że jedną z przyczyn mogło być niewystarczające dotlenienie organizmu podczas wysiłku, choć z drugiej strony podczas wysiłku oddycha się najczęściej przez usta, więc być może to hipoteza błędna.

Skierowanie na operacje widniało z datą 5 tygodniową (skierowanie dostałem od lekarza pierwszego kontaktu, do którego udałem się z papierami, które dał mi laryngolog z szpitala). Jak się potem dowiedziałem był to bardzo szybki termin ponieważ ludzie czekają na ten zabieg nawet 3-4 miesiące. Zabieg miał być przeprowadzony na oddziale Otolaryngologii w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie, na ul. Szaserów 128. Po 5 tygodniach zgłosiłem się do szpitala, ale z gorączką i zasmarkanym nosem. Nie przyjęli mnie i dali kolejny termin za 6 tygodni (był jakiś termin 4 tygodniowy, ale ze względu na sesję postanowiłem zabieg zrobić nieco później, w przerwie zimowej. Potem okazało się, że była to dobra decyzja).

Przy kolejnym przyjęciu do szpitala obyło się bez problemów. Wziąłem ze sobą dowód ubezpieczenia i na oddział przyszedłem z podstawowymi badaniami (morfologia i płytki krwi, krzepliwość krwi, próby wątrobowe, OB), które zlecił mi lekarz pierwszego kontaktu. Miałem też prześwietlenie zatok, ale to ponadprogramowo. Na wirusowe zapalenie wątroby typu B byłem już zaszczepiony, więc przed zabiegiem nie musiałem tego załatwiać.

Nie miałem badania EKG. Przy przyjęciu okazało się, że posiadanie lub nie posiadanie badania EKG decyduje o rodzaju znieczulenia podczas zabiegu. Pielęgniarka wpisała mnie jako "miejscowy" (od znieczulenia miejscowego) i oddelegowała na salę pełną zmasakrowanych i oczekujących na zmasakrowanie pacjentów.

Widok nieboraków po zabiegu nie był najprzyjemniejszy. Takowy delikwent w każdą z dziurek w nosie wetknięty miał tampon, który rozpychał nos do wymiarów zdecydowanie nienaturalnych. Cały ten misterny opatrunek umocowany był gazą, którą wiązało się z tyłu głowy jak opaskę.Widok był mało ciekawy ponieważ Panowie co chwile czyścili sobie te opatrunki, pluli do zlewu krwią i robili inne mało ciekawe rzeczy.

Gdy wszedłem na salę i oznajmiłem, że będę miał zabieg w znieczuleniu miejscowym, szybko zostałem uznany za "nieszczęśnika", którego koniecznie trzeba poinformować o konsekwencjach nieopatrznego niezałatwienia badania EKG. Jeden z pacjentów wyglądał na mocno przerażonego tym faktem, bał się chyba zdecydowanie bardziej niż ja, ponieważ mnie ta informacja mimo wszystko mało obchodziła. Znieczulenie to znieczulenie, więc nie wiedziałem w czym rzecz. Poza tym jak wiadomo, pełna narkoza jest nie tylko niebezpieczna ale i niezdrowa dla serca, więc znieczulenie miejscowe wydaję się mniejszym złem.

Pierwszej nocy w szpitalu, z kaźni (sali operacyjnej) przywieźli jednego pacjenta. Jego operacja odbyła się w pełnej narkozie, więc oprócz okropnego wyglądu nie odczuwało się skali cierpień, które wcześniej mi sugerowano. Nieborak spał w najlepsze aż do rana.

Czytaj pozostałe części:

Część II -> http://www.ochoroba.pl/2088-krzywa-przegroda-nosowa-cz-ii-jak-wyglada-za...

Część III -> http://www.ochoroba.pl/2089-skrzywienie-przegrody-nosa-cz-iii-wrazenia-p...



Komentarze


Posty:
91
nie związana/y ze służbą zdrowia

hej, czy operacja niedrożnej przegrody nosa wpłynęła jakoś na jego kształt? czy to jest w ogóle mozliwe?

Posty:
165
nie związana/y ze służbą zdrowia

Nic a nic :) Ona dotyczy wnętrza nosa, z zewnątrz nic się nie zmienia, chyba że lekarz się pomyli i np. walnie Cie tym "młotkiem" w nos.

Posty:
0
nie związana/y ze służbą zdrowia

Hej, czy problem kondycyjny po zabiegu uległ poprawie?
Mam dokładnie taką samą hipotezę odnośnie zbyt słabego dotlenienia organizmu spowodowaną krzywą przegrodą. Dodatkowo podejrzewam, że organizm jest osłabiony ciągłą walką z przeziębieniem/katarem itp itd. Przez co tętno podczas np biegu jest dosyć wysokie i ciężko przebiec dłuższy dystans, bo trzeba ciągle zwalniać, aby je obniżać co staje się w pewnym momencie wręcz niemożliwe...
Niedługo czeka mnie zabieg, ale chciałbym poznać szczerą opinie czy jest nadzieja :)
Pozdrawiam!


Na ten temat:


Wiedza użytkowników:

badania (64)
choroby (416)
ćwiczenia (13)
diety (50)
intymnie (61)
leczenie (117)
lekarze (9)
leki (64)
operacje (10)
placówki (10)
porady (409)
prośby (1)
przepisy (58)
urazy (18)
wypadki (32)
zabiegi (36)




Realizacja stronki: openBIT