19.07.2019 Dziś imieniny Alfreny, Rufina, Wincentego


Co robię źle?



Posty:
3

Dzień dobry :)

Mam spory problem z metabolizmem, a co za tym idzie - ze zrzuceniem kilogramów i utrzymaniem szczupłej sylwetki. Zaczęłam nawet stosować dietę 1000kcal, ale efekty są nie do końca zadowalające.

Ale może zacznę od początku :)  Od kiedy pamiętam byłam raczej niejadkiem z ciągłą 10kilogramową niedowagą. Jedzenie nie było dla mnie niczym przyjemnym i miskę zupy potrafiłam jeść przez godzinę. Uwielbiałam za to słodycze, zwłaszcza żelki, jadłam ich naprawdę sporo i wcale nie tyłam! Moja 'patykowa' sylwetka utrzymywała się do końca 2kl gimnazjum. Wtedy nadeszły wakacje i - po dłuższej przerwie - znów podłączono mnie internet. Jak chyba każdy nastolatek w tym wieku musiałam się nim nacieszyć i w konsekwencji znacznie mniej się ruszałam. W czasie tamtych wakacji znacznie zmieniła się moja sylwetka. Zaledwie w ciągu 3 miesięcy zmieniłam się z wieszaka w młodą kobietkę - nabrałam krąglejszych kształtów, urósł mi biust i rozszerzyły biodra - po czym do tej pory mam na nich brzydkie rozstępy :( Zaczęłam też więcej jeść, co tłumaczone było intensywniejszym dojrzewaniem. Później w liceum często nie ćwiczyłam na zajęciach wf, ponieważ urodziłam się z dysplazją stawu biodrowego, która, choć 'naprawiona' - daje o sobie znać przy większym wysiłku, np bieganiu, a na dotatek mam problem z rzepką w kolanie... 

Jestem obecnie na IIroku studiów, przez cały pierwszy rok chodziłam raz w tygodniu na zajęcia z aerobiku i pilatesu, podczas których dawałam z siebie wszystko, ale poza wzmocnieniem mięśni i rozciągnięciem nie dały mi one żadnych rezultatów :( W wakacje przez ok miesiąc robiłam codziennie 300brzuszków, ale sytuacja wyglądała podobnie - mięśnie znacznie mi się wzmocniły, ale fałdki nie zmalały ani odrobinkę! Postanowiłam przejść na dietę i tak od ok połowy listopada staram się jeść maksymalnie 1000kcal dziennie, rozkładając je na mniej-więcej 5 posiłków. Nie zrezygnowałam zupełnie ze słodyczy czy słonych przekąsek, bo bałam się, że po pewnym czasie zrezygnowałabym i próbowała "nadrobić braki" w delektowaniu się takimi smakołykami. Jednak już od 2lat nie słodzę, od roku nie używam soli, piję mleko o 0,5% zawartości tłuszczu, jem tylko ciemne pieczywo, wykluczyłam bułki i słodkie napoje. Od czasu do czasu pozwalam sobie zjeść makaron z sosem i np brokułami, ale zawsze staram się zmieścić w tym 1000kcal. Na pewno moje posiłki mogłyby być jeszcze zdrowsze, ale podczas studiowania nie zawsze mam czas, by zaplanować i przygotować sobie zdrowy i pożywny posiłek. W ciągu dnia piję przynajmniej 2 kubki zielonej herbaty, co jakiś czas spożywam błonnik w proszku, ale mój metabolizm pozostawia wiele do życzenia i wypróżniam się nie częściej niż co 2dni. Co prawda od początku diety zrzuciłam co nieco, ponieważ kupiłam ostatnio mniejszy rozmiar spodni, ale wydaje mi się, że przy takim odżywianiu w ciągu 2,5 miesiąca powinnam zrzucić już dużo więcej. Mam 20 lat, 165 cm wzrostu i ważę ok 60kg (ciągle boję się zważyć :)) Chciałabym dojśc do wagi ok 50kg, ale przy takim metabolizmie nie nastąpi to szybko :( Czy moja powolna przemiana materii może być wynikiem jakiejś choroby? A może popełniam jakieś błędy przy stosowaniu diety?

Bardzo proszę o pomoc. Z góry dziękuję i pozdrawiam :)


---------------------
Reklama - czytaj dalej poniżej



nie związana/y ze służbą zdrowia

Komentarze

Posty:
7
nie związana/y ze służbą zdrowia

z ruchem jest tak: lepiej krócej ale cześciej. Twoje chodzenie raz w tygodniu na zajęcia jest o kant d.. rozbić. Ćwicz po 1/2 h ale codziennie. Tak samo z jedzeniem, lepiej mniej a cześciej niż jeden posiłek dziennie.


Na ten temat:


Wiedza użytkowników:

badania (64)
choroby (416)
ćwiczenia (13)
diety (50)
intymnie (61)
leczenie (117)
lekarze (9)
leki (64)
operacje (10)
placówki (10)
porady (409)
prośby (1)
przepisy (58)
urazy (18)
wypadki (32)
zabiegi (36)




Realizacja stronki: openBIT